27 sty 2014

Moja Janome Sewist 525S a buciki dla mojej pociechy.

W jednym z przedświątecznych wpisów wspominałam o swojej wiekowej już maszynie do szycia, no i sugestii poczynionej św. Mikołajowi. Jak co roku ów święty nie zawiódł. Tym razem podarował mi nowiusieńką maszynę firmy Janome Sewist 525S.
Ciekawa byłam, jak sobie poradzi z grubymi przeszyciami, czy szyciem skór. A na czas próby nie trzeba było długo czekać. Kilka dni temu moje młodsze dziewczę pokazało mi swoje buty szkolne. Nie dość że się porozklejały, to jeszcze podeszwa pękła na pół w obu butach. Ratować jak widać już nie było co. A jutro trzeba do szkoły. A tu śnieg, ślisko, do galerii daleko ( w taką pogodę to jeszcze dalej by się wydawało). Nie było wyjścia. Trzeba siadać do maszyny i szyć. Wcześniej usiadłam do komputera w poszukiwaniu formy. Znalazłam, a i owszem. Nawet uszyłam na jej podstawie buciki. Całkiem ładne, tyle, że sobie zapomniałam o specyfice mojego dziewczęcia, a mianowicie jej wysokim podbiciu. Mamy kupujące buciki swoim pociechom wiedzą dobrze, jakimż wyzwaniem jest dostać dobre buty. Przyszło mi dostosować formę do potrzeb. Po kilku godzinach zmagań, mam buciki dostosowane do osóbki z wysokim podbiciem stopy. A nie było łatwo dogodzić mojej panience. Poniżej przedstawiam szablon na buciki i efekt końcowy moich zmagań.






Maszyna poradziła sobie wybornie. Zresztą, zakup wart zachodu. Polecam po dokładnym przetestowaniu. Trochę trwało nim się przyzwyczaiłam do zmiany podnoszenia stopki, ale dało się. Poza tym, działa jak należy. Ma też kilka ładnych hafcików i automatyczne obszywanie dziurek guzików. Jeszcze nie było okazji przetestować. Myślę jednak, że mnie nie zawiedzie. 
Aha. Jeszcze jedno. Żeby nie było, że taka bez sentymentów jestem, to dodam tylko, że moja ukochana maszyna nie została pozbawiona użyteczności. Moje dziewczę mniejsze zyskało swoje stanowisko do szycia. Jakie ona robi eksperymenty, to tylko 20letni Łucznik może przetrwać :-)


 A tak na koniec, moje dwie maszyny, pozostające w niekończącym się szyciowym  posterunku. A między nimi ów nieszczęsny za wąski bucik, który teraz robi za igielnicę. 


Kwestie techniczne samego szycia bucików, pozostawiam na raz następny.











































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz